Smutny obraz rzeczywistości – Banksterzy

Banksterzy to słowo, które na stałe weszło do polskiego słownika. W potocznym rozumieniu określa grupę ludzi związanych z bankiem lub finansami, którzy obiecują wysokie zyski, mamią klientów oprocentowaniem, a w praktyce mogą doprowadzić swoich klientów nawet do bankructwa.

Podejrzana bankowość

Nieuczciwość osób związanych z finansami to temat, który dość często i chętnie jest wykorzystywany przez reżyserów filmowych. Wystarczy wspomnieć o takich obrazach jak „Wilk z Wall Street”. Sektor bankowy jako tajemniczy i specyficzny oraz związany z wysokimi przychodami jest bowiem dla filmowców idealnym materiałem do kreowania obrazów na bazie złego i pozytywnego bohatera, gdzie nieodmiennie w tej pierwszej roli występuje zawsze szef czy pracownik banku. Nie inaczej jest w Banksterach w reżyserii Marcina Ziębińskiego. Mateusz, którego gra Antoni Królikowski jest tu bystrym i rzutkim biznesmenem, który wraz ze wspólnikiem chcę rozwijać firmę. Na przeszkodzie staje jednak brak odpowiednich środków finansowych. Bohater decyduje się zatem na wizytę w banku, co jest początkiem jego kłopotów i doprowadzi go do największych poświęceń.

Walka dobra ze złem

Banksterzy to film, który cechuje się dynamizmem, zaskakującą zmianą kierunku akcji, a jednocześnie w swoim założeniu jest stosunkowo prosty. Dzięki temu spodoba się i widzom lubiącym „agresywne” kino, jak też zwolennikom klasyki. Podstawowym środkiem stosowanym przez reżysera jest tu bowiem kontrast. Mateuszowi (Antoni Królikowski) i Arturowi (Rafał Zawierucha) współczujemy od początku do końca filmu. Chciwy prezes, którego gra Tomasz Karolak i jego współpracowniczka – w tej roli Małgorzata Kożuchowska od początku i konsekwentnie występują w roli tych złych. To oni doprowadzają głównych bohaterów do faktycznego bankructwa i pod pozorem obietnic szybkiego zarobku, niejako prowadzą ich do finansowej przepaści. Film na bazie kontrastu pokazuje bezbronność pojedynczego klienta, który w starciu z bezdusznym systemem bankowym, w którym liczy się tylko zysk, jest właściwie bezbronny i pozbawiony ochrony, nawet ze strony tych instytucji, które w teorii powinny być dla niego wsparciem. Nasi bohaterowie popadają w kłopoty z powodu prostych marzeń. Chcą po prostu żyć i zarabiać, mieszkać w swoim mieszkaniu i być podmiotem własnego życia. Dążą do realizacji swojego celu w sposób uczciwy, a spotyka ich za to niezasłużona kara ze strony chciwych i bogatych banksterów. Kwintesencją zła i podłości jest „szef wszystkich szefów” grany przez Jana Frycza – postać, która uosabia wszelkie cechy mafii, człowieka pozbawionego sumienia.